Gdzie utyka wycena
Wycena konfigurowalnego produktu to praca, która łączy czytanie dokumentacji technicznej, znajomość katalogu materiałów, logikę kalkulacji i wyczucie, ile to wszystko realnie kosztuje. Mało kto to umie, a ci, którzy umieją, są obłożeni.
Zaczyna się od analizy dokumentacji — wyciągnięcia z rysunków 2D, 3D i PDF wymiarów, materiałów i ilości, które decydują o koszcie. Potem zestawienie materiałowe, mapowanie pozycji na katalog zakładu, dobór komponentów i zamienników. Sama kalkulacja zwykle żyje w arkuszach Excel, których logikę zna autor i nikt poza nim. Na końcu konwersja tej samej wyceny na różne formaty — wewnętrzny, ofertowy dla klienta, przetargowy, językowy pod eksport. Każdy etap pochłania czas eksperta, którego brakuje.
Co realnie da się zbudować
Asystent, który czyta przychodzącą dokumentację techniczną i wyciąga z niej parametry istotne dla kosztu — pierwszy szkic danych do wyceny powstaje sam, ekspert weryfikuje i koryguje. Narzędzie generujące zestawienie materiałowe na bazie katalogu zakładu, z propozycją zamienników przy brakach. Konsolidacja reguł kalkulacyjnych z rozproszonych arkuszy w jedno narzędzie, które uczy się decyzji konkretnych technologów wyceny. Porównywanie nowego zapytania z historią realizacji, żeby wykorzystać wcześniejsze kalkulacje jako punkt odniesienia. Konwersja gotowej wyceny między formatami bez przepisywania.
Sednem jest tu odciążenie eksperta z części odtwórczej, żeby jego czas szedł na to, czego nikt za niego nie zrobi — ocenę trudnych przypadków i decyzję cenową. Wycen nie robi za niego maszyna; maszyna przygotowuje grunt.
